PODRÓŻOWANIE Z PSEM ZA GRANICE, JAKIE WYKONAĆ FORMALNOŚCI cz. 2/2

Cieśnina Bosfor, czyli jak na razie największa granica, na jakiej był Snupi, bo granica między Europą i Azją!

Cieśnina Bosfor, czyli jak na razie największa granica, na jakiej był Snupi, bo granica między Europą i Azją!

CZĘŚĆ 1 wpisu TUTAJ

4. PROFILAKTYKA PRZECIWKO TASIEMCOM Echinococcus multilocularis (w paszporcie dział leczenie i profilaktyka echinokokozy). Spokojnie, wbrew nazwie, nie jest to nic trudnego. W praktyce jest to zwykłe odrobaczenie psa.

Większość, jeśli nie wszystkie, podawanych w klinikach weterynaryjnych preparatów spełnia ten wymóg. Psa możemy odrobaczyć pastylką lub pastą. Profilaktyka przeciwko tasiemcom powinna zostać przeprowadzona w okresie nie wcześniej niż 120 godzin, ale też nie krótszym niż 24 godziny przed datą planowanego wprowadzenia psa na terytorium państwa, które tego wymaga. A jakie kraje tego wymagają? Przykładowo: Wielkia Brytanii, Irlandia, Finlandia czy Malta.

Jednak odrobaczenie psa i potwierdzenie tego pieczątką oraz podpisem weterynarza w paszporcie zalecam przed każdą podróżą, nawet jeśli nie mamy informacji, by było to wymagane w kraju, do którego zmierzamy. Zawsze po drodze możemy mijać jakiś kraj, którego wymogów zapomnieliśmy sprawdzić, albo zmodyfikowaliśmy drogą podróży. Poza tym im więcej naklejek, pieczątek i podpisów w paszporcie, tym lepiej 😀

Dodatkowo, odrobaczanie jest korzystne dla zdrowia psa i naszego, bo chyba nie ma osoby, której futrzak nie polizałbym chociaż raz w miesiącu po twarzy, prawda? 🙂 Koszt odrobaczania jest bardzo niski, możemy to robić sami (idziemy do weterynarza i kupujemy tabletkę, ceny oscylują wokół 10 zł, a zazwyczaj nawet mniej – nie używajcie tabletek z niewiadomego źródła!!!). Odrobaczanie wystarczy przeprowadzić raz na kilka miesięcy. Oczywiście, gdy robimy to sami, nie zdobędziemy niezbędnej do wyjazdu pieczątki i podpisu lekarza, dlatego to jedno odrobaczanie – tuż przed podróżą – wykonajcie u weterynarza.
Warto psa odrobaczać na przemian innymi lekami, bo jedne zabijają jedne pasożyty, a drugie trochę inne.

 

Granica bułgarsko -turecka. Jakże wymowne zdjęcie - czarne chmury zbierają się nad Turcją i nad islamem.

Granica bułgarsko-turecka. Jakże wymowne zdjęcie – czarne chmury zbierają się nad Turcją i nad islamem.

5. MIARECZKOWANIE (BADANIE POZIOMU) PRZECIWCIAŁ PRZECIWKO WIRUSOWI WŚCIEKLIZNY W ORGANIZMIE PSA

Dość drogie badanie (koszt to ok. 200 zł), ma za zadanie potwierdzić, że nasz futrzak faktycznie został szczepiony przeciwko wściekliźnie. My martwiliśmy się, że jeśli robimy Snupiemu badanie tuż przed końcem ważności terminu jego szczepienia, to poziom przeciwciał może okazać się zbyt niski. Weterynarz uspokoił nas jednak, że „nie ma takiej opcji”. Jak wytłumaczył: jeśli pies rzeczywiście był szczepiony i potem regularnie (najlepiej zgodnie z wymogami prawnymi – patrz cz. 1 tego wpisu) otrzymywał kolejne dawki szczepień, to nie ma możliwości, by poziom przeciwciał okazał się niewystarczający, co za tym idzie, by badanie wyszło negatywnie. Minimalny wymagany poziom przeciwciał to 0,5UI/ml.

Miareczkownie to jedno z najczęściej wymaganych dodatkowych badań i wymagane by wrócić z psem do UE (Polski) z niektórych krajów (np. z Ukrainy), więc warto je zrobić. Najlepiej w wolnej chwili, kiedy będziemy mieli trochę wolnej gotówki, a nie wtedy, kiedy zostaniemy do tego zmuszeni faktem dokonanym i będziemy musieli martwić się zgraniem różnych terminów, bo te przy miareczkowaniu są bardzo istotne.

O czym należy pamiętać przy przeprowadzaniu badania miareczkowania?

  • Badanie można wykonać w większości klinik weterynaryjnych, ale to nie w nich, na miejscu, przeprowadzany jest test, tylko w jedynym w kraju ośrodku – Zakładzie Wirusologii Państwowego Instytutu Weterynaryjnego – Państwowego Instytutu Badawczego w Puławach (listę laboratoriów, upoważnionych do przeprowadzania badań w innych krajach, znajdziesz na stronie http://ec.europa.eu/food/animals/pet-movement/approved-labs/index_en.htm). Piszę o tym, bo to dość istotnie wpływa na czas oczekiwania na wyniki. Może on osiągnąć nawet miesiąc, dlatego zaplanuj to z odpowiednim wyprzedzeniem. No i na pocieszenie powiem, że z tych 200 zł, większość, bo ponad 160 zł, pobiera laboratorium. Zadanie naszego lokalnego weterynarza to pobrać krew i zadbać o nią do czasu przekazania zakładowi w Puławach. AKTUALIZACJA: niektóre kliniki wysyłają krew bezpośrednio do zagranicznych laboratoriów.
  • Badanie nie może zostać przeprowadzone wcześniej niż 30 dni od otrzymania pierwszego lub kolejnej dawki szczepienia. Zatem znowu uwaga – zaplanuj wszystko z wyprzedzeniem i zerknijcie do części 1 wpisu, gdzie opisałem dokładnie terminy przy szczepieniach.
  • Istnieje także ograniczenie czasowe jeśli zwierzę z innego kraju chcemy przywieźć do Polski, wtedy badanie nie może zostać przeprowadzone później, niż na trzy miesiące przed datą wjazdu do Polski/UE. Ale spokojnie, to dotyczy tylko zwierząt, które nie pochodzą z naszego kraju… (np. jesteście w Maroko i chcecie zaadoptować bezdomnego psa z tego kraju)
  • … jeśli nasz pies jest polski i np. po prostu zabraliśmy go ze sobą na wakacje na 4 miesiące i po tym czasie z nim wracamy do Polski, to termin 3 miesięcy nas nie obowiązuje. Nie trzeba w kraju, w którym spędzaliśmy wakacje robić mu ponownie miareczkowania.
  • Co do zasady badanie miareczkowania u psa wystarczy jedno, na całe jego życie. Oczywiście pod warunkiem, że otrzyma on kolejne szczepienie przeciwko wściekliźnie we właściwym terminie. Aczkolwiek może się trafić kraj, który będzie miał tak nadwrażliwe podejście do wwozu zwierząt, że będzie wymagał ponownego przeprowadzenia badania.
  • Nasz lekarz weterynarii ma jeszcze jedno zadania. Ośrodek w Puławach (czy inne laboratorium) wystawia certyfikat, który potwierdza odpowiedni poziom przeciwciał. Jednak to lekarz z kliniki, gdzie pobierano krew, musi wpisać do paszportu i potwierdzić przeprowadzenie badania i jego wynik. Dopilnuj, by tak się stało. Mimo tego wpisu w paszporcie i tak zabierz certyfikat z laboratorium ze sobą. Taka ciekawostka, chociaż nie wiem, czy dobrze, że ją wrzucam, żeby nie mieszać w głowach. Podobno pies po trzech kolejnych szczepieniach przeciwko wściekliźnie uzyskuje na nią już odporność na całe życie. Jednak nie ma co sprawdzać, to tak niebezpieczna choroba, że prawo większości krajów świata nakazuje szczepienia psów. Niektóre co rok, inne co trzy lata przez całe życia psa.
A granicę czeską, to przekracza się na "zimny łokieć".

A granicę czeską, to przekracza się na „zimny łokieć”.

6. ŚWIADECTWO ZDROWIA PSA (certyfikat zdrowia)

Tak naprawdę, to świadectwo zdrowia psa jest dokumentem najważniejszym przy przekraczaniu granicy, ale dzięki porozumieniem między krajami Unii Europejskiej, to właśnie paszport stał się jego odpowiednikiem i zastępuje świadectwo  zdrowia psa. Zatem, co oczywiste, paszport zastępuje świadectwo na terenie Unii Europejskiej. Na szczęście takie porozumienie zawarło także wiele innych państw, spoza UE – państw trzecich. Pozostaje jednak ogromna ilość krajów, które takiego porozumienia z Polską nie zawarły. Jeśli do takiego zmierzasz, musisz wyrobić klasyczne świadectwo zdrowia, ale paszport też koniecznie zabierz ze sobą!

Jak zdobyć świadectwo?

  1. Idziemy do dowolnego lekarza weterynarii, ten bada psa i wystawia orzeczenie lekarsko-weterynaryjne.
  2. Z orzeczeniem od lekarza musimy w ciągu 48 godzin – od jego wystawienia – udać się do Powiatowego Lekarza Weterynarii.
  3. Powiatowy lekarz na podstawie orzeczenia i dowodu aktualnego szczepienia przeciwko wściekliźnie (a więc trzeba mieć ze sobą paszport) wystawia świadectwo zdrowia dla psa.
  4. Świadectwo wystawione przez Powiatowego Lekarza Weterynarii jest ważne 15 dni.
  5. Co dokładnie oznacza te 15 dni? W tym czasie zwierzę powinno trafić do kraju docelowego, w którym świadectwo jest wymagane (oczywiście jest też ważne w krajach, które mijamy „po drodze”). Jeśli podróżujesz szybko nie jest to problemem. Jeśli jednak nie uda Ci się w tym terminie dotrzeć do celu,  to musisz wyrobić kolejne świadectwo w kraju po drodze. Nie ma jednego oficjalnego druku świadectwa. Różni się on w zależności od kraju, w którym go wyrabiamy. Aczkolwiek niektóre kraje, np. Australia  mają swój własny, jedyny akceptowalny, druk świadectwa (w takim wypadku musimy go pobrać i poprosić urzędników kraju, w którym wyrabiamy świadectwo, by przygotowali je na tym druku).UWAGA jeśli wracamy przez kraje, które wymagają świadectwa, to również jest ono potrzebne w drodze powrotnej (oczywiście jeśli upłynął 15-dniowy termin ważności tego pierwszego).  Jeśli go nie mamy, a na granicy strażnicy się będą go domagać, to szansą na szybkie załatwienie sprawy jest tylko graniczny lekarz weterynarii. Który zapewne mógłby wydać takie zaświadczenie, ale nie na każdym przejściu granicznym taki lekarz jest.  Pytanie też ile to będzie kosztowało. (P.S. Podczas przygotowań do wyjazdu na Ukrainę, słyszeliśmy liczne głosy, ze tamtejsi strażnicy wykryją każdy możliwy niuans, żeby tylko dostać łapówkę. Co więcej, nawet jak będziemy mieli wszystkie dokumenty, to i tak zrobią jakiś problem. My dotychczas ze strony służb granicznych byliśmy przyjmowani tylko miło, a z Ukrainy ostatecznie zrezygnowaliśmy na rzecz Szwajcarii).
  6. Świadectwo zdrowia można jeszcze potwierdzić pieczątką w rybryce „legalizacja” na ostatnich stronach paszportu. Pieczątkę wbija również powiatowy inspektorat.
No tak... coś wysokiego i wystającego, trzeba obsikać ten znak! Zbliżamy się do granicy turecko-gruzińskiej. Gruzińscy strażnicy najbardziej dokładnie, co w praktyczne oznacza jako jedyni, zaglądali do paszportu Snupiego.

No tak… coś wysokiego i wystającego, trzeba obsikać ten znak! Zbliżamy się do granicy turecko-gruzińskiej. Gruzińscy strażnicy najbardziej dokładnie, co w praktyczne oznacza jako jedyni, zaglądali do paszportu Snupiego.

7. INNE WYMOGI

Niektóre kraje mają swoje własne, nieraz bardzo upierdliwe: kwarantanny, dziwne regulacje i dodatkowe dokumenty,  które trzeba tłumaczyć na język polski u przysięgłego tłumacza, a potem w odwrotną stronę, ale to już naprawdę margines. Są też miejsce, gdzie jest całkowity zakaz wwożenia zwierząt, jak indonezyjska wyspa Bali (tak było przynajmniej, jak my tam jechaliśmy z powodu epidemii wścieklizny). Dla pewności i świętego spokoju, przed każdą podróżą zapoznajcie się z przepisami obowiązującymi w państwie, do którego planujecie podróż oraz w państwach tranzytowych. Po pierwsze wyszukajcie kraj w tej FENOMENALNEJ BAZIE DANYCH, która obejmuje prawie wszystkie kraje http://www.pettravel.com/passportnew.cfm

Zaczerpnąć informacji możecie też w polskim Głównym Inspektoracie Weterynarii. Dzwońcie i piszcie do Inspektoratu oraz do jego powiatowych oddziałów (jeśli w Twoim nie wiedzą, zadzwoń do warszawskiego inspektoratu przy ul. Gagarina – tam pracują bardzo zorientowane osoby, dostajemy sygnały od Was, że niektóre powiatowe inspektoraty wygadują potworne bzdury).   Niestety aktualnie trwa przebudowa oficjalnej strony Inspektoratu, więc pewne materiały mogą momentami być niedostępne – dlatego odsyłam do starej wersji strony –http://old.wetgiw.gov.pl/files/3857_PL-UE-obowi%C4%85zuje%20od%20dnia%2029.XII.2014-%202014-576-2013.pdf

Niestety, nawet w Polskie bazie brakuje wielu krajów, więc bazujcie na wspomnianej http://www.pettravel.com/passportnew.cfm . Odradzam szukania informacji w ambasadzie danego kraju w Polsce lub ambasadzie Polski w tym kraju. Jeśli jednak zdecydujesz się na ten krok, to nie idź do ambasady osobiście, a już na pewno nie przypadkowego dnia. Obsługa petentów w ambasadach odbywa się w bardzo ograniczonych godzinach i zazwyczaj tylko do podstawowych czynności: wydawania wiz, itp. Żaden szeregowy pracownik z okienka w ambasadzie nie ma pojęcia o regulacjach związanych z transportem psa. Dlatego najlepiej informacje z ambasady uzyskać poprzez zapytanie e-mail. Być może uzyskacie jakąś konkretną odpowiedź, ale istnieje też ryzyko, że dostaniecie informacje sprzeczne lub błędne. Przykładowo, pani z ambasady Armenii odsyłała nas do Sanepidu, który w ogóle nie zajmuje się takimi zagadnieniami. Z ambasady Gruzji z kolei otrzymałem informacje, że „proszę zrobić takie wymogi jak dla UE i chyba powinno być dobrze”. Dlatego najlepiej od razu proście o nazwę instytucji lub ministerstwa, które w danym kraju zajmuje się regulacjami ds. zwierząt. Jeśli będziecie mieli szczęście, to od razu dostaniecie link do strony internetowej tej instytucji, a nawet do zakładki z regulacjami.

Wydaje się, że dużo tych wszystkich formalności, można poczuć się przytłoczonym, ale tylko dlatego, że opisałem je bardzo dokładnie. Zazwyczaj nie są też problematyczne, tzn. całkiem sprawnie się je załatwia i nie ma typowych urzędniczych absurdów, które spowodują, że wrócisz z danej instytucji z pustymi rękami. Ich jedyny mankament to to, że trzeba za nie zapłacić. A najważniejszą rzeczą, której trzeba pilnować to CZAS i zgranie ze sobą wszystkich terminów, a te masz przecież zapisane w paszporcie, jeśli masz jakieś wątpliwości – pytaj swojego weterynarza (choć niektórzy z nich często wygadują bzdury, o czym nas licznie informujecie).


Na koniec kilka drobniejszych uwag:

  • Najpierw wyrób paszport, a nie szczepienia i profilaktykę:

Gdzieś przeczytałem, ze pies dostanie paszport tylko jak jest zdrowy, dlatego najpierw należy wykonać wszystkie lecznicze sprawy, a potem zgłosić się po paszport. Bzdura, tzn. nie to, że pies musi być zdrowy, ale kolejność. Ponieważ to paszport z chwilą jego wydania zaczyna zastępować książeczkę szczepień i w to właśnie w nim musimy mieć dowód wszystkich szczepień, leczenia i profilaktyki. Jeśli zatem wyrabiamy paszport u tego samego lekarza, który wcześniej szczepił psa i go leczył i wpisał nam to do książeczki szczepień, to zapewne zgodzi się by przepisać te dane do nowego paszportu. Może się jednak zdarzyć tak, że paszport wyrabiać będziemy w innej klinice, niż w której wcześniej byliśmy z psem, a żaden szanujący się lekarz nie potwierdzi czynności, których nie robił – (aktualizacja z dniem 1 lipca 2016 r. wprowadzono system Wetsystems, o której wspomniałem w 1 cześci tego artykułu, który rozwiązuje trochę ten problem)

  • Polska nie jest uznana za kraj wolny od wścieklizny, miej to na uwadze, bo jest to warunek ważny przy podróży do niektórych państw (np. Australia)
  • Przy przekraczaniu granicy, w paszporcie psa nie stawia się żadnych pieczątek, tak jak ma to miejsce w ludzkim paszporcie 😉

    Ulica „Psie Budy” we Wrocławiu, tutaj Snupi czuł się jak w domu 😀 No może nie, bo nigdy nie spał w budzie 😛

Share on Facebook8Tweet about this on Twitter
11 Comments
  1. Bardzo dziękuje za ten artykuł. Za późno zaczęłam się przygotowywać do wyjazdu po za granice UE a ten artykułu strasznie pomógł. Bardzie dziękuje tez za porady dzieki którym bez problemu udało się wszystko załatwić.

  2. Cudowny wpis!!! Tylko pytanie- czy miareczkowanienjeat wymagane przez Turcję? Planuję przeprowadzkę, mój wierny towarzysz leci ze mną, i jak dotąd nie znalazłam żadnej informacji o konieczności wykonania miareczkowania przed podróżą do Turcji- nawet wet nie jest dobrze zorientowany w temacie, a powiatowy inspektorat wet. Odesłał mnie do ambasady tureckiej :/ mamy chip, paszport, szczepienie i odrobaczenie, martwi mnie jednak czy po wylądowaniu w Stambule okaże się ze czegoś jednak brak i utkniemy
    Pomocy :/

    • Hej, ogromnie przepraszam, ten komentarz się zawieruszył i nie udzieliłem od razu odpowiedzi. Kiedy my podróżowaliśmy do Turcji w 2014 r. miareczkowanie nie było potrzebne i nie wydaję mi się, żeby teraz tak było, albo żeby był to problem, zwłaszcza, jeśli wlatujesz z Europy, a nie z jakiegoś „dzikiego” kraju. Mam nadzieję, że wszystko poszło sprawnie.

  3. Chce jechac z kotem na dwa tygodni na Ukraine odrazu po wynikach badan miareczkowania.Czy moge jechac odrazu czy musze odczekac 90 dni?

    • Wystarczy wejść na naszego Facebooka, ledwo co zakończyliśmy zwiedzanie Maroko. Odnajdź wpisy z września i października. Generalnie bezproblemowo, ale by wrócić do UE pies musi mieć badanie miareczkowania przeciwciał wścieklizny.

  4. Tyle się naszukałam informacji w ostatnich dniach, a tu wszystko w jednym poście. I love U!!!
    Zaczynamy załatwiać foromalnosci. Mój paszport już się robi, bo jako jedynak stadzie go nie posiadam. Wiadomo wszystko na ostatnią chwilę – niech żyje spontan! A po weekendzie jeszcze to miareczkowanie i będziemy już tylko drobiazgi dopinać!

    • Cieszę się, że ktoś docenia moje POOOTĘŻNE artykuły 😀 Po to jest ten blog, żeby ułatwiać innym podróżowanie z psem, ale z przyjemnością przyjmuję „lovusie”. Gdzie śmigacie?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *