O nas

Pies to najlepszy przyjaciel człowieka”, mimo to często musimy, a raczej wolimy dla wygody, zrezygnować z towarzystwa zwierzaka podczas wielu zajęć. W świadomości wielu osób, podróżowanie z psem jest niewykonalne. My postanowiliśmy, że nie będziemy dalej siebie i naszego futrzaka – Snupiego – pozbawiać wspólnych chwil i wspomnień. Będziemy wszędzie, gdzie to możliwe, razem. Tym sposobem Snupi zawitał już w 36 krajach, na 5 kontynentach. Przepłynął ponad 3200 mil morskich, przekraczając Ocean Atlantycki z Maroko do Brazylii, a także rzekę Amazonkę. Przejechał ponad 40 tys. km autostopem, a licznik wciąż bije, bo od 4 sierpnia 2017 r. jesteśmy w podróży dookoła świata (mapa naszej trasy) Z kolei nasz blog już dawno przestał być o tym, jak przekracza się z psem kolejne granice państw, zamiast tego pokazuje, jak przekracza się swoje własne granice i jak wiele wnosi to do naszego życia.

Z racji nieustannego kontynuowania naszej wyprawy nie mamy dużo czasu na częstą aktualizację tej strony. Ograniczamy się do wrzucania tutaj głównie artykułów: poradnikowych, poruszających tematy ogólne, stale aktualne lub z jakiegoś powodu dla nas bardzo ważne. By bardziej na bieżąco śledzić, jak idzie nam nasza wyprawa oraz przeczytać relacje z poszczególnych miejsc, zajrzyj na nasz Facebook lub Instagram, lub kanał  YouTube

Poniżej więcej szczegółów o nas samych i historii Snupiego

Czy pies to ograniczenia? Pewnie, ale tylko od nas zależy, jak duże i gdzie ich granica.

Chcemy uświadamiać, że do aktywnego spędzania czasu z psem nie potrzeba psa rasy husky, wilczak czy border. Niemal każdy pies ma lepszą sprawność fizyczną i wydolność niż osoba wysportowana (dotyczy to nawet takich ras jak york czy ratlerek, jedynie rasy typu buldog, mops itp. mają stałe problemy zdrowotne), a ich rzekoma nieporadność czy zamiłowanie do kanapy „siedzi” tylko w głowach właścicieli. Nasz Snupi, 8,5 kg kundelek poniżej kolan, uprawia długi trekking i wspinaczkę, zdobył bezproblemowo Toubkal – najwyższy szczyt Maroka, gór Atlas i całej północnej Afryki – 4 167 m n.p.m czy wulkan Misti w Peru 5 822 m n.p.m. Wspinał się na wiele innych gór w Alpach, Kaukazie, Andach, pokonywaliśmy z nim via ferraty (artykuł o przebywaniu psa w górach) . Zniósł bez większych problemów -27°C w polskich Górach Stołowych, jak i +45°C na Saharze. Zresztą możecie zobaczyć sami, na naszym kanale  YouTube.

Podróżując z psem, chcemy też pokazywać, że nie jest on przeszkodą w realizowaniu codziennych czynności, jak i bardziej skomplikowanych planów. Skoro nam się udaje wszędzie na świecie, to jak może się nie udawać w rodzinnych stronach? Ponadto uświadamiać, jak pies może pozytywnie zmienić nasz świat i sposób patrzenia na rzeczywistość. Pies to idealny kompan, bo jest wiecznie zadowolony, wiecznie gotowy do działania. Kiedy mamy zły dzień, pełen niepowodzeń, jesteśmy zmęczeni czy zmartwieni, wystarczy że popatrzymy na naszego Snupiego. Zdajemy sobie wtedy sprawę, że wszystkie problemy to tylko stan przejściowy, a najważniejsze jest to, że mamy siebie. Wtedy nie ma dla nas rzeczy niemożliwych do pokonania. 

Pies jest też świetnym pomostem w relacjach międzyludzkich, gdy ludzie nas widzą, upadają wszystkie bariery językowe, kulturowe i nieśmiałości, a także społeczne – podchodzą do nas ludzie biedni i prości, a także ci z milionami na koncie i przepełnieni zazwyczaj sztuczną kurtuazją.

W wielu miejscach na świecie widzieliśmy też psy w fatalnych stanach i źle traktowane, nie zrobiliśmy z tym nic, przerasta nas to. Ale mnóstwo ludzi, jak zobaczyło naszego psa: czystego, wychowanego, reagującego na komendy i przyjaznego, to zmieniło swój sposób patrzenia na psy. W tym ludzie, którzy nie lubili albo bali się psów. Wierzymy, że pokazując inteligencję psów, ich umiejętność poprawiania nam, ludziom, humoru, to wiele osób zacznie je darzyć większym szacunkiem i miłością.

Trochę szczegółów o nas (for english check this interview)

Iza – grafik komputerowy ze szczególnym upodobaniem animacji i 3D. Połowę okresu swojego dorastania spędziła w Holandii, więc często nie ogarnia typowych dla Polski absurdów i politycznych dyskusji. Wiecznie uśmiechnięta i pozytywnie nastawiona do życia, beztroska – była, bo teraz ma męża. Lubi: animacje 3D czyli lubi swoją pracę  (sic!), spać, wygrzewać się na słońcu, konie. Lubiła też dobre książki, ale zrozumiała, że lepiej pisać ciekawą historię swoim własnym życiem. Zaczyna jej też odwalać na punkcie Snupiego, chyba matczyne hormony się budzą. Obawiamy się, że na starość będzie psim odpowiednikiem „szalonych babci kociar”, znanych ze wszystkich filmów.

Piotr – magister dziennikarstwa, czasem dziennikarz prawny w eleganckiej koszuli, a czasem elektryk w roboczych ogrodniczkach na szelki. Wiecznie marudny i krytycznie nastawiony do życia, jednocześnie z ogromnym poczuciem humoru i dystansem do samego siebie oraz otaczającej go rzeczywistości. W walce przed staniem się całkowicie aspołecznym pomaga mu żona. Lubi: pokonywać swoje fizyczne i psychiczne ograniczenia, jeść, film „Ostatni Mohikanin”, poza tym kiedyś lubił mnóstwo rzeczy, teraz najchętniej wyjechałyby do buszu. P.S. Oglądaliście film Whiplash? Kiedyś, mój bardzo dobry kolega po seansie zapytał co sądzę. A ja na to „porąbany ten nauczyciel”. A wtedy Adrian odpowiedział – „Tak, bo czasem mi go przypominasz”  Wiecie co? Teraz, jak tak o tym myślę, to chyba jeden z lepszych komplementów, jakie usłyszałem. Miejcie na uwadze tą anegdotę, czytając moje teksty 🙂

Snupi – określany przez znajomych naszym dzieckiem (przesadzają) – 8,5 kg kundel do kolan. O jego przeszłości wiemy niewiele. Do schroniska trafił z ulicy. W schronisku był przez miesiąc. Adoptowała go pewna rodzina, ale zwróciła po tygodniu, prawdopodobnie z powodu kosztów leczenia jego choroby (kaszel kenelowy), a może z powodu nieznośnego tonu szczekania – przypuszczamy, że jest w stanie komunikować się z delfinami ultradźwiękami 😀 Domyślamy się, że Snupi swoje pierwsze lata życia spędził w rodzinie patologicznej: jego matka była prawdziwą suką (taka odrobina czarnego humoru), a tak na serio: bardzo lubił dzieci, ale bał się panicznie krzyku, podniesionych rąk, alkoholu i przekleństw. Teraz zamiast dzieci woli starsze panie, bo od nich zawsze dostanie coś dobrego do jedzenia. Z kolei zakrapiane „domówki” to stały punkt jego atrakcji, jest wtedy tyle osób do zabaw i głaskania. Całe dnie spędzał w pracy Izy, gdzie miał swoje własne stanowisko – umilacza i odstresowywacza dla pracowników i aktorów w studio dubbingowym PRL. No i dodatkowo asystenta kuchennego 😉
Lubi: paprykę (bardziej niż mięso – tak, jestem w stanie się o to założyć), jabłka i marchewkę, bieganie w górach oraz po powalonych i ściętych drzewach, głaskanie i drapanie od każdej napotkanej osoby.

2018 r. brazylijski archipelag wysp Fernando de Noronha, w trakcie przekraczania Atlantyku z wykorzystaniem jachtostopu (co to jachtostop? przeczytaj tutaj)

2016 r.  Szwajcaria, góra Mythen

Tusheti 2014 road

2014 r. Gruzja, Tuszetia, przełęcz Abano

Adopcja Snupiego w 2010 r. była formą prezentu urodzinowego dla Izy. Okazała się jedną z najlepszych decyzji w życiu, bo pies zmienił na korzyść nasz tryb życia, a pośrednio cały światopogląd. To długa historia, którą może choć trochę przybliży ten blog. Przed Snupin w naszym życiu obecne były spacery i elementy aktywnego trybu życia. Pies sprawił jednak, że przechadzki zaczęły się coraz bardziej wydłużać i oddalać od domu. W końcu osiągnęliśmy stan, w którym dzień bez przynajmniej jednego długiego spaceru był dniem niepełnym i „ciężkim”. Dzięki Snupiemu zaczęliśmy więcej czasu przebywać na świeżym powietrzu i wśród natury. Znudzeni znanymi miejscami, zaczęliśmy myśleć o dalszych podróżach. Ruszyliśmy (wróciliśmy na szczęście też :D) w naszą pierwszą podróżą autostopową w życiu, a zarazem pierwszą zagraniczną dla Snupkiego, było to w 2014 r. do Armenii, Turcji i Gruzji. Ponad 12 tys. km w 1,5 miesiąca. Przy kilku następnych podróżach nie zawsze było możliwe, by Snupi nam towarzyszył, ale przy każdym takim wyjeździe, czuliśmy, że coś jest nie tak. Odnaleźliśmy więc remedium na podróżowanie z nim.  Autostop wydał nam się to najprostszym sposób do przewożenia psa. Gdyby nie Snupi, to zapewne nigdy taka forma podróżowania nie przyszłaby nam do głowy. To dzięki niemu jesteśmy teraz tu, gdzie jesteśmy, nie tylko fizycznie, ale też duchowo.

Po więcej naszej historii, jak się zaczęło nasze podróżowanie i co ono nam dało, zapraszam do tego artykułu Jest on dla mnie bardzo ważny 🙂

Kilka ciekawych wątków odnośnie nas i samej kwestii podróżowania pojawia się w wywiadach z nami:

1. Hellodogs  https://hellodogs.pl/porady/poznajcie-snupiego

2. Pomysł na weekend http://www.podrozujemy.info/polska-na-weekend/podroz-z-pazurem

3. Życie w rytmie słów https://www.zyciewrytmieslow.pl/podroze-z-pazurem/

Odrobinę lepiej możecie nas także poznać dzięki nagraniom w  mediach:

  1.  Dzień dobry TVN – https://dziendobry.tvn.pl/a/snupi-pies-ktory-jezdzil-na-wielbladzie-i-nie-tylko
  2.  Program Pokaż nam Świat w TVN 24 BiŚ http://tvn24bis.pl/wideo/z-psem-autostopem-niezwykle-podroze-ze-snupim,1546835.html
  3. Ponownie Pokaż nam Świat http://tvn24bis.pl/lifestyle,87/romantyczny-slub-na-bali,648967.html
  4. Audycja Hamak Life w Radio Medium Publiczne https://soundcloud.com/medium-publiczne/hamak-life-pieskie-zycie-w-podrozy-czyli-zwierzak-w-plecakump3
  5. Program Halo Polonia w TVP Polonia https://halopolonia.tvp.pl/26940732/13092016-swiatowe-podroze-z-pazurem
  6. Czasopismo „W Podróży” – chyba najastarsza wzmianka o nas 😀autostop-z-psem

Jeśli chcesz pokazać nam i innym swoją przygodę z podróży ze swoim psem, to używaj tagu #pieswpodrozy oraz #wTrasieDaSię. Zdjęcie będzie budowało konto instagram Pies w Podróży https://www.instagram.com/pieswpodrozy/ Razem z Fundacją Sarigato (znaną z akcji Karminy Psiaki) oraz Magdą z bloga Dzikość w Sercu chcemy na nim  stworzyć galerię polskich psich podróżników. PO CO?  By przeciwdziałać porzucaniu psów w okresie wakacyjnym.  Dane pokazują, że liczba psów w schroniskach wzrasta wtedy o 30% . Chcemy pokazać, że można inaczej. Z psem też można mieć fantastyczne wakacje. Pies to nie obciążenie, a najlepszy partner. Ci, którzy już tym doskonale wiedzą, niech i tak tam zaglądają, by inspirować się kolejnymi ciekawymi miejscami i kierunkami do następnych wyjazdów z psem.

Jeśli doceniasz pracę, jaką włożyliśmy w stworzenie tego bloga (łącznie z wieloma obszernymi artykułami poradnikowymi, facebook, instagram, youtube), znacząco on Ci pomógł, jego czytanie jest dla Ciebie… najzwyczajniej… przyjemnością, to będziemy ogromnie przeszczęśliwi, jeśli zdecydujesz się nam odwdzięczyć. Może to być zwykły komentarz, udostępnienie, a – jeśli masz ochotę nas bardziej realnie wesprzeć w kontynuowaniu naszej podróży dookoła świata i przecieraniu szlaku dla innych psich podróżników – to możesz wykonać darowiznę. Każda złotówka się liczy i nawet taką kwotę możesz przekazać. Jeśli każdy, kto obserwuje nas na facebook lub instagram, lub skorzystał z naszych poradnikowych artykułów, przelałby zaledwie po „tej 1 złotówce”, to zebralibyśmy w ten sposób ponad 20 tys. zł.  Co przy naszym sposobie podróżowania starczyłoby nam na blisko rok życia w trasie i możliwość przecierania szlaku dla kolejnych psi podróżników.

  1. Możesz wesprzeć nas poprzez platformę do zbiórek Patronite – nasze konto https://patronite.pl/podroze-z-pazurem
  2. Lub, jeśli wolisz, poprzez bezpośredni przelew na konto bankowe 62 1090 1014 0000 0001 3754 5690 Izabella Miklaszewska. (według polskiego prawa, każda osoba fizyczna może każdej innej wykonać darowiznę). Przelew możesz wykonać także poprzez PayPal – na to samo nazwisko i odnośnik do naszego konta paypal.me/zpazurem

Za darowizny znacznie przekraczające nasze oczekiwania, będziemy wysyłać różne podziękowania, o czym dokładnie poczytać możesz na stronie Patronite. Np. zaproszenie do „tajnej” grupy, gdzie możesz być z nami w stałym kontakcie,  zadać bardziej skomplikowane i indywidualne pytania. Czy to poprosić o pomoc w doborze sprzętu, czy poradę ws. podróżowania z psem, z plecakiem, w trudne tereny, w góry… Zapytać o kulisy prowadzenia bloga, czy poprosić o wskazówki do rozpoczęcia/prowadzenia swojej twórczości. Inna opcje, to że do Ciebie zadzwonimy z miejsca, gdzie aktualnie jesteśmy, umówimy się na spacer, a może nawet będziesz mógł do nas dołączyć na jakimś etapie wyprawy i nauczymy Cię wszystkiego, co potrafimy. Dziękować też będziemy m.in.  przypinkami (tzw. button) lub magnesami na lodówkę z otwieraczem do kapsli z grafiką naszego bloga (zdjęcie poniżej).

3. Wesprzeć nas także możesz poprzez zakup koszulki/bluzy z wzorami naszego autorstwa w sklepie Power Canvas TUTAJ (20% zysku z nich idzie do nas).

4. Możesz także wykorzystać nasz „link polecający” przy dokonywaniu swojej rezerwacji noclegu w wyszukiwarce airbnb. Jeśli dokonasz rezerwacji za minimum 300 zł po wejściu na airbnb przez ten link https://www.airbnb.pl/c/piotrm1636?currency=PLN , to otrzymasz zniżkę 100 zł, a my 50 zł „nagrody”.

Ten blog od strony czysto finansowej to dla nas spory wydatek, a nie źródło realnego dochodu (o czym poczytać możecie TUTAJ) Pomóż nam go prowadzić.