Prawo do (nie)zwiedzania parków narodowych z psem

Poniższą analizę opracował Dominik Langner z konta NIE DLA ZAKAZÓW Wędrówek z Psem

Sytuacja prawna dotycząca zakazów wstępów z psami do parków narodowych oraz innych chronionych miejsc przyrody to najlepszy przykład polskiej patologii prawnej. Czyli dobre pomysły i chęci w praktyce zamieniają się w wielki bałagan. Bałagan, za którego sprzątanie nikt nie chce się zabrać, a błędy kumulują się od lat.

16 kwietnia 2004 Sejm RP zdominowany wówczas przez posłów koalicji SLD oraz PSL przegłosował nową ustawę o ochronie zwierząt. Ta ustawa całkowicie zmieniała obowiązujący dotąd porządek prawny, czyli ustawę o ochronie przyrody z 16 października 1991.

Pierwszą istotną zmianą było wprowadzenie całkowicie innej, nowej formy wzoru planu ochrony przyrody. Powyższe poskutkowało tym, że parki narodowe, które już miały praktycznie gotowe projekty planów ochrony, musiały od początku rozpocząć prace nad nimi. I pomimo tego, że miały na to pięć lat, to większość z nich nie ma ustanowionego planu ochrony w drodze Rozporządzenia Ministra aż do dzisiaj. Na dzień dzisiejszy ustanowione plany ochrony mają następujące parki narodowe: Park Narodowy Bory Tucholskie (od 15 grudnia 2008), Pieniński Park Narodowy (od 1 lipca 2014), Białowieski park Narodowy (od 7 listopada 2014), Roztoczański Park Narodowy (od 19 kwietnia 2018) oraz Babiogórski Park Narodowy (od 22 lipca 2019).

Natomiast zgodnie z informacją z bazy Rządowego Centrum Legislacji (RCL) obecnie trwają prace nad ustanowieniem planów ochrony dla następujących parków narodowych: Drawieńskiego, Poleskiego i Karkonoskiego.

Czyli z 23 parków narodowych 5 ma ustanowione plany ochrony, a w 3 trwają prace nad ich ustanowieniem. Pozostałe 15 parków narodowych ma projekty planów, które są konsultowane lub nawet nie ma jeszcze projektów. A to wszystko po 16 latach od wejścia w życie ustawy.

Drugą istotną zmianą było wprowadzenie zakazu wstępu z psem na obszary objęte ochrona ścisłą i czynną w parkach narodowych oraz rezerwatach za wyjątkiem obszarów i szlaków udostępnionych w planach ochrony.

Co ciekawe, żaden z 5 parków narodowych, które mają ustanowione plany ochrony nie ma w tych planach wpisanego wprost zakazu wstępu z psem, a jedynie parki narodowe interpretują powyższe w taki sposób, że skoro nie wskazano szlaków i obszarów dostępnych dla turystów z psami, to taki zakaz obowiązuje na terenie całego parku narodowego. I tutaj ciekawostka. Roztoczański Park Narodowy w planie ochrony nie wskazał obszarów udostępnionych dla turystów z psami, natomiast zrobił to w regulaminie udostępniania parku narodowego. Jeszcze ciekawsze rozwiązanie zastosował Białowieski Park Narodowy, czyli ten najcenniejszy przyrodniczo, noszący znamiona puszczy pierwotnej. Tam na obszary objęte ochroną ścisłą nie wolno wprowadzać psów, a wstęp na szlaki w tych obszarach możliwy jest wyłącznie z przewodnikiem lub edukatorem. Natomiast na obszarach objętych ochroną czynną nie jest wymagana obecność przewodnika, a z psem można wejść pod warunkiem, że jest on na smyczy i w kagańcu. I to jest właściwa polityka, która świadczy o tym, że można być w zgodzie z ustawą i potrafić pogodzić możliwość wstępu z psem do parku narodowego z ochroną przyrody, nawet w tych najcenniejszych przyrodniczo parkach narodowych. A takim bez wątpienia jest Białowieski Park Narodowy.

Dlaczego zatem uważamy, że wprowadzanie całkowitych zakazów wstępu z psem, jak to ma miejsce w niektórych parkach narodowych, w naszej ocenie, narusza zapisy ustawy. Przyjrzyjmy się więc, jak powyższe zostało sformułowane. Art. 15 ust 1 ustawy wprowadza wiele zakazów obowiązujących na terenie parku narodowego. I w niektórych przypadkach są to zakazy twarde, tj. do bezwzględnego stosowania, jak np. zakaz chwytania lub zabijania dziko występujących zwierząt, pozyskiwania, niszczenia lub umyślnego uszkadzania roślin oraz grzybów, pozyskiwania skał, niszczenia gleby, stosowania chemicznych i biologicznych środków ochrony roślin, zakłócania ciszy, wykonywania prac ziemnych, wprowadzania organizmów genetycznie zmodyfikowanych itp.

Ale są również zakazy miękkie, od których dopuszczane są wyjątki, tj.: budowy lub przebudowy obiektów budowlanych, polowania, zmiany stosunków wodnych, palenia ognisk, prowadzenia działalności wytwórczej, handlowej i rolniczej, zbioru dziko występujących roślin i grzybów, połowu ryb, ruchu pieszego, rowerowego, narciarskiego i jazdy konnej wierzchem, wspinaczki, eksploracji jaskiń i zbiorników wodnych, ruchu pojazdów poza drogami publicznymi, używania łodzi motorowych i innego sprzętu motorowego, biwakowania, prowadzenia badań naukowych, organizacji imprez rekreacyjno-sportowych i właśnie wprowadzania psów na obszary objęte ochroną ścisłą i czynną.

Czyli katalog, zbiór zakazów miękkich jest znacznie szerszy niż tych twardych, tj. bezwzględnie obowiązujących. Bo gdyby wszystkie zakazy były twarde, to w parkach narodowych zabroniony byłby połów ryb, turystyka piesza, rowerowa, narciarska oraz jazda konna wierzchem, wspinaczka, eksploracja jaskiń i zbiorników wodnych, uprawianie sportów wodnych, prowadzenie badań naukowych, czy też organizacja imprez rekreacyjno-sportowych. Dotyczy to również polowań i wycinki drzew, które wróciły do parków narodowych w ostatnich latach.

A jednak tak nie jest. W/w czynności i aktywności są dozwolone po spełnieniu określonych warunków. Dlaczego więc jedynym zakazem miękkim, który coraz częściej jest traktowany jako bezwzględny jest zakaz wprowadzania psów?

Przewodnicy psów, w świetle art. 32 Konstytucji RP mają takie same prawa jak łowiący ryby, uprawiający sporty wodne, turyści piesi, rowerowi, konni, narciarze, wspinacze, grotołazi, płetwonurkowie, biegacze, czy też naukowcy. Biorąc powyższe pod uwagę, wprowadzane całkowite zakazy wstępu z psem – w świetle zapisów Konstytucji RP, jak również samej ustawy o ochronie przyrody – są wprowadzane z naruszeniem przepisów prawa. Gdyby ustawodawca chciał wprowadzić całkowity zakaz wstępu z psem na obszary objęte ochroną ścisłą i czynną, to wprowadziłby zakaz twardy, a nie miękki, dopuszczający wyjątki od zakazu takie, jak te opisane powyżej. Niestety coraz więcej parków narodowych wprowadza całkowite zakazy wstępu z psem. W zeszłym roku tą ścieżką poszedł Świętokrzyski Park Narodowy (i to pomimo faktu, że w projekcie planu ochrony takiego zakazu nie planuje), w tym roku w czerwcu tą ścieżką poszedł Słowiński Park Narodowy, a w sierpniu również Kampinoski Park Narodowy (w Kampinoskim PN jest to o tyle absurdalne, że wewnątrz parku narodowego znajdują się wioski, gdzie oczywiście gospodarze mają psy). Czyli naruszając przepisy prawa, niektóre parki narodowe ewidentnie dyskryminują przewodników psów.

Ciekawym jest tegoroczny przypadek Słowińskiego Parku Narodowego. Jak wiemy, Łeba to bardzo popularne turystycznie miasto. Około 70% przychodów Łeby pochodzi z turystyki. Do tej pory można było z psem (byliśmy jeszcze w maju, więc jest to potwierdzone) bez problemu wejść na teren Słowińskiego PN za wyjątkiem plaż, gdzie obowiązywał zakaz wstępu z psem. Od czerwca ten zakaz obowiązuje na terenie całego parku narodowego. Już dochodzą do nas sygnały, że wielu przewodników psów (a przecież to prawie połowa społeczeństwa) więcej do Łeby nie przyjedzie. To będzie potężny cios w turystykę dla tego niezbyt przecież bogatego regionu. Dlatego też w dniu 13 sierpnia (a powtórnie w dniu 19 września) napisaliśmy w tej sprawie do burmistrza Łeby oraz wszystkich 15 radnych. Czekamy na oficjalne stanowisko burmistrza. Nie dość, że przez koronawirusa miasto rozpoczęło w tym roku sezon z dużym opóźnieniem, to jeszcze Słowiński Park Narodowy odstrasza turystów. Wielka szkoda, bo odbije się to na mieszkańcach miasta utrzymujących się z turystyki. Oczywiście, pieniądz nie jest najważniejszy, ale należy szukać rozwiązań, które dadzą najlepszy konsensus oraz będą budowały postawy społecznej odpowiedzialności i poszanowania reguł oraz przyszłość miasta.

Podsumowując, ostatnimi laty przewodnicy psów są w Polsce mocno dyskryminowani, co widać szczególnie w naszych przygranicznych górskich parkach narodowych. Gdzie Czesi i Słowacy mogą się swobodnie poruszać z psami po terenach przecież tych samych ekosystemów, a jedynie przedzielonych granicą parków narodowych, w których po polskiej stronie jest to zabronione. W niektórych parkach narodowych może dojść do takich absurdów, że mandatami na szlakach granicznych będą karani wyłącznie obywatele Polski. Bardzo interesujące rozwiązanie. Ciekawe, co na to powiedzą sądy.

Oczywiście, po części jesteśmy sami sobie winni – każdy z nas swoim własnym nieodpowiedzialnym zachowaniem, a także brakiem reakcji na patologiczne zachowania ze strony innych właścicieli psów. Jeśli sami, jako obywatele, jako członkowie grupy społecznej „psiarzy” nie zaczniemy dbać o dobre wzorce zachowań, tak długo walka o normalizację naszych praw, swobód i codziennego życia będzie utrudniona – dlatego przejdź do następnego artykułu, w którym opisujemy jak należy z psami zachowywać się na łonie dzikiej natury.

UWAGA: razem z autorami konta NIE Dla Zakazów Wędrówek z Psem rozpoczęliśmy działania mające na celu budowę oraz poprawę świadomości właścicieli psów wobec rozumienia zjawisk zachodzących w naturze oraz kształtować coraz lepsze wzorce ich zachowań. Stan przyrody w Polsce już obecnie jest w złym stanie. Polski system ochrony przyrody, kształtowania postaw oraz edukacji w tym zakresie jest fatalny i należy go zmienić oraz usprawnić. To turyści bez psów – co oczywiste z racji zakazów wstępów dla tych z psami do większości terenów objętych ochroną – mają większy wpływ na ekosystemy i tereny objęte ochroną. Wprowadzone zakazy obecności dla psów to tylko szukanie przysłowiowego kozła ofiarnego z powodu nieudolnej i źle prowadzonej od lat pracy na rzecz ochrony przyrody. To inwazja człowieka (turystów, jak i okolicznej – a może nawet głównie – okolicznej osadniczej działalności człowieka) jest głównym wyznacznikiem szkodliwości, a nie turysta z psem. Potrzebna jest zupełnie nowa polityka instytucji odpowiedzialnych za ochronę przyrody, zwiększenia nakładu sił, pracy i odpowiednie dofinansowanie, by mogły w końcu w sposób realny: edukować, informować, prowadzić kampanie edukacyjne oraz pilnować i kontrolować podległe obszary oraz karać osoby łamiące przepisy. Niemniej, my – właściciel psów musimy kształtować właściwe postawy wśród swojej grupy społecznej, by w perspektywie kilkuletniej nasza grupa społeczna była dobrym wzorem. By argumenty przeciwko obecności nas z naszymi psami w ekosystemach ściśle chronionych (jak i każdych innych, bo przecież wszystkie z nich są cenne), dotyczyły tylko marginesu, znikomego procentu naszej grupy. Tylko niewłaściwe zachowania nas są głównym czynnikiem zakazującym wstępu z psem do większości atrakcyjnych miejsc przyrody w Polsce. Jeśli Jeśli jesteś autorem / właścicielem bloga/portalu/czasopisma itp. i jesteś gotów udostępnić swoje kanały oraz profile do publikowania materiałów informacyjno-edukacyjnych w kwestii odpowiedzialnego przebywania z psem w ekosystemie i chcesz dołączyć do tej akcji, napisz do nas e-mail na adres. pk.miklaszewski@gmail.com. Zapraszamy także wszelkie instytucje władz centralnych i samorządowych oraz organizacje pozarządowe do kontaktu, w celu tworzenia kolejnych etapów i kroków akcji na rzecz poprawy ogólnego stanu ochrony przyrody.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *