Recenzja szelek dla psa Tre Ponti

W naszym zamyśle szelki Tre Ponti, model Easy Fit, miały być tylko zastępstwem na czas przeróbek w podstawowych szelkach trekkingowych Snupiego (zamocowanie uchwytu pod GoPro :D). Choć nie są pozbawione wad, to tak nam się spodobały, że postanowiliśmy dołożyć te kilkadziesiąt gram więcej do naszych, i tak cholernie ciężkich, plecaków i zabrać na 1,5 roczną wyprawę do Ameryki Południowej. Ba, stały się podstawowymi szelkami Snupiego, a szelek trekkingowych używamy gdy wymaga tego sytuacja.

Co nam i Snupiemu się tak spodobało w szelkach?

1. Przede wszystkimi konstrukcja, która nie wciąga wody i błyskawicznie schnie w razie umycia. ¾ szalek wykonany jest z tworzywa sztucznego, które w żaden sposób nie chłonie wody. Reszta (czarna nylonowa taśma, taka sama, jak używana w paskach plecaków) pod pachami również wykonana jest ze sztucznej przędzy, która schnie błyskawicznie. Szelki są więc idealne do wszystkich miejsc i aktywności gdzie pies może się zmoczyć, wybrudzić, a potem szybko chcemy go zabrać do samochodu, domu, czy najzwyczajniej ma z nami leżeć na kocyku nad brzegiem jeziora.

2. Łatwość utrzymania w czystości. Gładką powierzchnię szelek błyskawicznie można umyć pod bieżącą wodą, albo wystarczy przetrzeć mokrą chusteczką. W połączeniu z punktem 1., umycie szelek przestaje być jakimkolwiek trudnym przedsięwzięciem. Aczkolwiek część tej łatwizny odbierają wypukłe napisy i wzór psa z kotem. Snupiemu zdarzyło się raz wytarzać w kociej kupie w tych szelkach … i wszystko zeszło gładko poza tymi napisami właśnie. Resztki wbiły się między fakturę wypukłości pomiędzy literami. Przez to, że szelki błyskawicznie schną, nie przykleja się do nich piach, a nawet jeśli, to po wyschnięciu odpada sam lub wystarczy go tylko strącić delikatnym ruchem ręki.

Idealne na leniwy dzień nad wodą

3. Waga – szelki są bardzo lekkie. Ich konstrukcja ograniczona jest do minimum. Mamy tylko jedną klamrę do regulacji, ale uwaga – to może być te minus, o czym piszę dalej.

4. Prostota zakładania, wystarczy przełożyć czarną taśmę pod przednimi łapami i zapiąć jeden klips na grzbiecie. Możemy to zrobić na 2 sposoby. Albo kładziemy szelki na ziemi i każemy psu w nie wejść i potem naciągamy na niego, albo przekładamy szelki kolejno przez przednie łapy gdy pies stoi/siedzi. Ta druga opcja jest ciekawsza, bo możemy wykorzystać fakt zakładania szelek do nauki psa podawania nam łap. Najpierw jednej, potem drugiej.

5. Wszyte taśmy odblaskowe – całe te szare obramowanie widoczne na zdjęciach, to taśma odblaskowa. I co muszę podkreślić, jest bardzo dobrej jakości. Odbija światło bardzo mocno i do „świecenia” wystarczy jej naprawdę bardzo niewiele światła. Nawet gdy słońce jest jeszcze na niebie, ale jest późny wieczór, albo jest pochmurno, to widać jakieś delikatne odbicia światła. To chyba najlepsza taśma odblaskowa jaką widziałem. Nie tylko w psich, ale nawet wszystkich swoich rzeczach. Po 4 ręcznych myciach nie zauważyłem, by taśma straciła swoje właściwości, aczkolwiek na kantach zaczęła się taśma delikatnie ścierać, pękać. Wydaje mi się, że pranie w pralce mogłoby zdewastować taśmę odblaskową całkowicie, więc odradzam pranie w pralce. Nie wiem też, czy plastikowe tworzywo nie odkształciłoby się od temperatury.6. Podwójne oczka do podpięcia smyczy. Gwarantują one, że w razie ciągnięcia/szarpania się psa na smyczy, szelki się na nim nie przesuną, na któryś bok. A w razie rozpięcia się plastikowego klipsu pies nie zgubi szelek (to gwarantuje także, że jeśli klips się zepsuje, to szelki wciąż pozostają wartościowe do użytkowania).

Jakie są moje pozostałe uwagi, często mieszane pozytywno-negatywnie wobec szelek?

1. Szelki nie są dla każdego psa. Mimo że występują w wielu rozmiarach, to ich konstrukcja jest dość specyficzna. Do tego dochodzi fakt, że regulować możemy tylko obwód na klatce piersiowej, więc ani trochę nie możemy dopasować przedniej części. Możliwe są sytuacje, że ani rozmiar większy, ani mniejszy nie będzie dobry dla psa. Według mnie szelki nadają się tylko dla psów małych, które mają mały rozmiar uda/łopatki – sorry, ale nie jestem weterynarzem i nie wiem jak się nazywa ta część psiego ciała :/

Tutaj chyba najlepiej widać ograniczenie przestrzeni nad łapą

2. Szelki mają duży luz w przedniej części. My traktujemy to jako zaletę, bo w połączeniu z niską wagą, gwarantują psu ogromną swobodę. Gdy biegnie nic nie ma szans go uwierać, zaczepiać itd., idealnie dopasowują swoje położenie pod aktualny układ ciała. To samo dzieje się przy leżeniu, przez co nie odbierają psu żadnej wygodniej pozycji. Chociaż materiał to tworzywo sztuczne, to pod wpływem ciepła ciała psa elastycznie się odkształca. Szelki idealnie dopasowują swoje położenie pod aktualny układ ciała. Naprawdę widzimy po Snupku, że lubi te szelki.Ten luz uniemożliwia jednak podczepienie czegokolwiek cięższego do szelek psa. Oczywiście jakiś lekki breloczek z adresówką wchodzi w grę (aczkolwiek jedyne miejsce, gdzie możemy go podpiąć to oczka do zaczepiania smyczy, bo jakichkolwiek innych punktów zaczepienia nie ma). Ale gdy zamontowaliśmy Snupiemu jego malutka lampkę rowerową (której używamy zamiast słabo widocznych świecących obroży), to szelki zaczęły się przesuwać i opadać w jedną stronę, co sprawia je niewygodnymi dla psa. Myślę, że przy jakieś cięższej adresówce też może pojawić się ten problem.

3. Pies jest w stanie sam wyjść z szelek – nie wiem jakim cudem, nie pytajcie się, bo trwa to ułamki sekund i pies się wtedy wyjątkowo kręci i trudno to zobaczyć, ale nam Snupi już 2 razy wyszedł z szelek. Dla niektórych psów i ich właścicieli to cecha niedopuszczalna.

Podsumowując, szelki są bardzo dobrym rozwiązaniem na co dzień, czy to do miasta, czy do aktywnych czynności. Są idealnym zastępstwem dla obroży, by nie ciągnąć psa za szyję. Jednak z uwagi na to, że pies może się z nich sam wydostać, zalecam je jedynie psom posłusznym, kiedy będą jedynie formalnym potwierdzeniem, że mamy nad psem kontrolę, albo do czynności, w których mamy pewność, że pies z nich nie wyjdzie i nie wyśliźnie się, np. do wspólnego biegania, kiedy pies jest zazwyczaj lekko z przodu i delikatnie ciągnie.

4. Mnie jeszcze irytuje wielki napis „MADE IN ITALY”, no i wszyty kawałek plastiku z flagą tego kraju, który w przeciwieństwie to samego napisu Tre Ponti, w ogóle się nie wyciera. Wygląda to tak, jakbym chciał lansować psa i robił z niego modela do ubierania (Włochy przecież słyną z mody). Jednym to pasuje, inni w ogóle nie będą na to zwracać uwagi.

Produkt recenzowaliśmy w ramach corocznego konkursu Top For Dog (celem konkursu jest wyłonienie najlepszych produktów i usług dedykowanych psom i ich właścicielom. Zgłoszone produkty i usługi są zamieszczane na stronie internetowej konkursu www.topfordog.pl i poddane pod głosowanie konsumentów, którzy wyłonią zwycięzców w kilku kategoriach).

Share on Facebook10Tweet about this on Twitter

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *