Recenzja obroży Doggie Bears

Obroża, niby to tylko kawałek materiału. Może być byle jaka. Równocześnie to jedyny odpowiednik ludzkiego ubrania. Tak, jak człowiek wyraża swoją osobowość swoim ubiorem, tak właściciel psa może spróbować wyrazić osobowość psa dopasowaną do niej obrożą. Albo zamiast bawić się w te dyrdymały :P, to przynajmniej kupić ją w takim kolorze, by komponowała się ładnie z maścią futra 😉

O tym, że warto zainwestować w fajną obrożę i to jak ważna jest dla wizerunku psa, niech świadczy to, że my przez blisko 7 lat używaliśmy jednej obroży, tak bardzo nam przypasowała. To była obroża, którą Snupi dostał jeszcze od opiekunów w schronisku. W końcu nadszedł czas na zmianę, bo zaczęły z niej już wypadać metalowe otwory do regulacji obwodu.

Snupi ze starą i nową obrożą. Czerwony to zdecydowanie kolor dla Snupa

Nasz wybór padł na Doggie Bears. Dlaczego? Akurat naszym priorytetowym powodem było to, że obroże wykonane są z nylonowego sznurka tzw. paracord’u ( niezwykle wytrzymałego i wykorzystywanego m.in. w wyrobach wojskowych). A to fajnie nawiązuje wyglądem do lin żeglarskich. A przecież mamy nadzieję na początku zimy przeprawić się ze Snupkiem z wykorzystaniem jachtostopu przez Atlantyk. Będziemy musieli chodzić po marinach, pubach portowych itp. miejscach i osobiście rozmawiać z kapitanami jachtów, by nas zabrali. Liczymy po cichu na to, że gdy ktoś zobaczy Snupka w tej obroży, to zdobędziemy kilka bonusowych punktów sympatii 😀

To zaleta dla nas, a jakie są inne obiektywne zalety obroży?
Najlepsze jest to, że wybór kolorów i wzorów splotów jest niemal nieograniczony. Do wyboru są linki jednokolorowe, wielokolorowe z wzorkami, z wszytą nicią odblaskową, a nawet fluorescencyjne (świecące w ciemności). Jedynym ograniczeniem przy wyborze kolorów i splotów jest to, jak szeroka ma być obroża. Wiadomo, im większy pies, tym bardziej można poszaleć. My zrobiliśmy obroże o szerokości ok. 3 cm. I wydaje mi się, że na Snupiego i psa o podobnej wielkości to chyba maksimum, by dobrze i wygodnie leżała na psie.

Do wyboru mamy dwie opcje. Możemy sami zadecydować o wyglądzie obroży, albo możemy poprosić Doggie Bears o dopasowanie wzoru do naszego psa na podstawie jego zdjęcia. My wybraliśmy tę drugą opcję. Zastrzegliśmy tylko, że jeden wzór splotu nam się nie podoba. Z efektu końcowego jesteśmy bardzo, ale to bardzo, zadowoleni.

Zdecydowanie mu pasuje. Mamy tylko nadzieję, że nie będziemy przez te kolory brani za Francuzów, jeśli już, to oby za Norwegów 😛

Samodzielnie jednak trzeba zadecydować o rodzaju zapięcia obroży. Bo mamy do wyboru 4: plastikowy klips z regulacją, albo klasyczne metalowe zapięcie również z regulacją, albo plastikowy klips bez regulacji i półzacisk bez regulacji. My wybraliśmy trzecią wersję i tutaj bardzo ważna uwaga do każdej wersji bez regulacji. Do pomiaru, który uzyskacie mierząc obwód psa (za uszami) dodajcie przynajmniej 0,5 cm. Należy bowiem uwzględnić grubość materiału, która zmniejsza obwód. Jest to coś, czego chyba nie przemyślało Doggie Bears. Już tłumaczę: obwód szyi Snupiego za uszami wynosi 31 cm cm i takiej długości jest przygotowana dla niego obroża. I wszystko byłoby OK, gdyby obroża wykonana była z cieniutkiej żyłki, jednak przy każdym grubszym materiale – po zapięciu obroży w okrąg, obwód wewnętrzny zmniejsza się o grubość materiału. A ponieważ splot jest dość gruby, to tracimy 2-3 mm (to, ile dokładnie, zależy zapewne od rodzaju splotu). Mam nadzieję, że po mojej uwadze Doggie Bears zacznie uwzględniać to zjawisko przy szykowaniu kolejnych obroży. U nas wymagało to bowiem zrobienia całej obroży od nowa, bo poprawki są niemożliwe z uwagi na plecienie obroży z jednego kawałka linki (ale co wymaga podkreślenia, Doggie Bears nie robiło z tego najmniejszego problemu).

Wprawdzie obroża nie dusiła Snupiego, ale woleliśmy by miał więcej swobody. Bowiem w podróży Snupi ma obroże na sobie nieustannie. Poza tym, tak ścisła obroża „wbija się” w futro (jeśli pies ma go dużo) i przestaje być widoczna. Większa obroża pozostaje bliżej wierzchniej powierzchni futra. To ważne nie tylko ze względów estetycznych – obroża schowana pod futrem, to także większy problem ze zlokalizowaniem kołka do podpięcia smyczy. Samo kółko do podpięcia smyczy jest duże i tak osadzone, ze zawsze stoi na sztorc, co mocno podnosi funkcjonalność obroży. Większy obwód to też łatwiejsze zapinanie – bez wcinania się futra w klamrę. Obroże bez regulacji polecam więc jedynie psom krótkowłosym, albo w przypadkach takich, jak nasz – kiedy każdy gram wagi się liczy.

Jeśli chodzi o mycie obroży, to jest ono jednocześnie bardzo proste, jak i problematyczne. Jeśli pies się bowiem w czymś wytarza (np. kupie łosia), a nam się to już raz zdarzyło, to wszystko wbija się między sploty linek i trudno to potem spomiędzy nich domyć. Jednocześnie sztuczny materiał, z którego wykonane są linki jest śliski, więc zanieczyszczenie łatwo się od niego odkleja. Przy praniu w pralce problem w ogóle przestaje mieć znaczenie. Generalnie obrożę można śmiało prać w pralce, bo jak wspomniałem, materiał jest niemal niezniszczalny i nie farbuje. Obroża wysycha szybko, aczkolwiek im bardziej skomplikowany splot, tym dłużej wodzie zajmie odparowanie ze wszystkich zakamarków.

Z pozostałych zalet wykonania obroży z linek jest to, że możemy niemal w dowolnym miejscu (a nie jak w klasycznej obroży – jedynie na oczku do smyczy) zamontować breloczek z adresówką lub informacją w jakiej bazie danych zarejestrowany jest numer chipa psa. Ponadto identyfikator metalowy nie obija się i nie hałasuje wtedy o kółko do podpinania smyczy.

Zawieszka z bazy danych rejestracji numeru chip może być zamontowana w dowolnym, najbardziej widocznym miejscu.

Na koniec kilka drobnych minusów, czy raczej technicznych uwag, bo nie są to obiektywne wady:

1. Najmniej odporny elementem obroży jest plastikowy klips, jego uszkodzenie oznacza bezużyteczność całej obroży. Nie da się wymienić samego klipsa, bez rozprucia całego splotu. Trudno jednak uznać to za dużą wadę, bo większość obroży w razie uszkodzenia mechanizmu zapinającego jest niemożliwa do naprawienia. Dlatego trzeba uważać by na klips nie stanąć, ograniczyć pranie w pralce, gdzie może się coś ułamać albo wybrać inny rodzaj zapięcia.

2. Obroża nie jest ciężka, ale nie jest też wybitnie lekka.

3. Największe zastrzeżenie mam nie do samej obroży, ale do strony internetowej Doggie Bears. O ile jeszcze wybór kolorów jest łatwy do przejrzenia, choć i tak można by popracować nad dokładniejszym ich przedstawieniem. To brakuje zakładki z dostępnymi splotami i rodzajami zapięć i dokładnego wyjaśnienie sposobu działania tych drugich. By dostrzec różnice musimy przejrzeć kilkadziesiąt zdjęć na stronie, koncie facebook lub instagram Doggie Bears, co jest uciążliwe i można się w tym zamotać – co nam się ostatecznie podobało, a co nie.

My na pewno jeszcze nie jedną obroże wykonamy u Doggie Bears. Jest to też świetny pomysł na prezent dla miłośnika psów, dlatego Doggie Bears powinno wprowadzić opcję kupna voucherów. Doggie Bears robi też inne produkty, w tym najbardziej wyróżniające się smycze – również z paracordu. Niestety do testów w ramach konkursu Top For Dog otrzymaliśmy same obróżki. Mogę jednak przypuszczać, po samej obroży, że smycz jest dość ciężka.

Produkt recenzowaliśmy w ramach corocznego konkursu Top For Dog (celem konkursu jest wyłonienie najlepszych produktów i usług dedykowanych psom i ich właścicielom. Zgłoszone produkty i usługi są zamieszczane na stronie internetowej konkursu www.topfordog.pl i poddane pod głosowanie konsumentów, którzy wyłonią zwycięzców w kilku kategoriach).

Share on Facebook7Tweet about this on Twitter

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *